Menu

Świat, USA, Polska, Historia, Nauka, Ekonomia wg. Mr.Navigator

Świat, USA, Polska, Unia Europejska, Historia, Nauka, Polityka, Ekonomia opisuje: Mr. Navigator

GROM i jego zmęczone ‘gromiki’.

mr.navigator

GROM i jego zmęczone ‘gromiki’.

Z okazji opublikowanych – całkiem niedawno – w prasie artykułów o wojskach specjalnych RP do głosu zostali dopuszczeni główni aktorzy wojennego teatru działań w Iraku w czasie II Wojny w Zatoce Perskiej. Ówczesny dowódca grupy specjalnej GROM-u w sposób wyczerpujący opisał całą akcję ataku i zdobycia platformy chronionej przez Gwardię Iracką – choć nie wykluczone, że coś zataił dla tzw. ‘dobra sprawy’.
Jakkolwiek z treści przekazanych przez wspomnianego dowódcę operacji w Iraku dowiedzieć się można całkiem sporo o jej przebiegu i efektach.
GROM - Link.


Przypomnieć należy, że ów dowódca to żołnierz, który jako pierwszy Polak przeszedł pozytywnie szkolenie Rangers'ów (Ranger) w USA. Czy tylko dlatego że był pierwszym wytypowanym do tego szkolenia przez Sztab Generalny RP? Po nim jeszcze kilkunastu Polaków zaliczyło to szkolenie… . A w latach 2014/2015 zaliczyły to szkolenie po raz pierwszy w historii dwie kobiety Sił Zbrojnych USA; kapitan i porucznik (zobacz te kobiety - LINK). Nie miały żadnej taryfy ulgowej, a wielu tzw. ”twardych facetów” odpadło ze szkolenia przed czasem. Od tamtej pory dumną naszywkę Rangers'ów przyszyło sobie jeszcze kilka następnych ambitnych kobiet.

Ale zdobycie naszywki to dopiero początek drogi Ranger’a. Według oczekiwań dowόdcόw - Ranger powinien kontynuować ”bycie aktywnym Ranger’em” poprzez uczestnictwo w licznych zawodach organizowanych specjalnie dla nich przez Siły Zbrojne USA. Są to wymagające zawody dla prawdziwych ”twardzieli”. Czy polscy komandosi w nich uczestniczą?
Rangers - Link.

Kobiety, żołnierze Sił Zbrojnych USA z pewnością zdobyłyby te naszywki Ranger'ów już dawno temu – z pewnością jeszcze przed tym, kiedy zdobył je po raz pierwszy Polak i dzielny dowódca operacyjny GROM-u – gdyby kobiety jako żołnierze byłyby dopuszczone do takich szkoleń…
Niestety regulamin wojskowy USA zakazywał kobietom przechodzić tak brutalnych szkoleń. Historia pokazała, że uprzedzenia w stosunku do kobiet były błędne!

Wracając do ”epickiej opowieści” polskiego ‘pierwszego polskiego Ranger’a… . Otóż opowiada, że musieli dźwigać ciężki sprzęt i narzędzia i że każdy z komandosów GROM-u dźwigał 30 kg, tego metalu, a niektórzy nawet więcej.


Trochę to dziwne żale, bo w starożytności każdy z legionistów rzymskich musiał nosić 40 kilogramowy sprzęt pokonując od 25 do 40 km dziennie. A należy pamiętać, że Rzymianie do 'dużych chłopów' nie należeli, a wojowie z Germani wręcz z nich się śmieli.
Polski ”pierwszy Ranger” opowiada jak było ciężko wspinać się po ścianie platformy ze sprzętem, tak, aby nikt z Gwardii Irackiej ich nie usłyszał…

W średniowieczu europejscy rycerze zakuci w zbroje zdobywali o wiele wyższe mury zamkowe i to w czasie nocy skrycie, jak i w dzień w czasie ostrzału załóg obronnych. Wojny takie odbywały się licznie i co roku w każdym państwie europejskim.
Rycerze dźwigali ciężkie miecze, topory i elementy zbroi. Każdy z tych rycerzy nosił miecz tak ciężki, że z pewnością wielu komandosów z GROM-u miałoby kłopoty wznieść taki miecz do góry, a co dopiero sprawnie nim władać przez kilka godzin walki super-kontaktowej (bez wysoko zaawansowanych płynów energetycznych i bio-zaawansowanych uzupełniaczy kalorii – jakie do dyspozycji posiadają żołnierze wspόłczesnych sił specjalnych).
Rycerze w czasie bitwy pili zwykłą wodę - i to jeśli mieli czas!


Dowódca operacyjny GROM-u wspomina też o snajperach i ich roli trudnej do przecenienia. O tym, że tacy snajperzy ukryci w odległości kilkuset metrów od jądra zdarzeń ochraniają całą akcję. Snajper taki, to wysokiej klasy specjalista, który - zanim zostanie wyznaczony do akcji -musi przejść kilka specjalistycznych szkoleń, co może potrwać długie miesiące... .

Historycy wojskowi, kaskaderzy oraz rekonstruktorzy ‘wojskowości starożytnej i średniowiecznej’ twierdzą że, aby wyszkolić łucznika zdolnego osłaniać w bitwie żołnierzy lub chronić skutecznie straż przednią czy straż tylną kolumny wojskowej – musiał zdobywać umiejętności łucznicze przez lata, a nawet przez kilkanaście lat w przypadku ochrony osobistej dowódców. Łucznik taki miotał strzały z każdej pozycji strzeleckiej pieszej; dynamicznej i stabilnej, w czasie marszu, biegu, jazdy konnej strzelając do przodu oraz strzelając do tyłu.
Musiał wystrzelić celnie i skutecznie tuzin strzał na odległość 200 metrόw ciągu trzech oddechów! Chociaż wtedy nie istniały wzory balistyczne oraz dokładne mierniki wiatru i zawilgocenia powietrza to łucznik potrafił oddać skuteczny strzał do 400 metrów z łuku twardego, zmodyfikowanego w Europie Zachodniej, lub łuku kompozytowego sklejonego z dwόch a nawet trzech rodzajόw drewna.

Porównując ukrytego strzelca, jakim jest snajper często współdziałający wespόł z koordynatorem oraz samodzielnego i widocznego dla wroga łucznika, który miota strzały często bezpośrednio na polu bitwy… Komu należy przydzielić najwyższe oceny? Pytanie retoryczne.

I jeszcze fragment wspomnień dowódcy operacyjnego GROM-u dotyczący kondycji ”pierwszych komandosów RP”. Otóż stwierdził on, że komandosi GROM-u byli tak zmęczeni tą akcją, że poszli spać. Wtedy zadzwonił telefon, aby się obudzili i przyszykowali się do następnej akcji.
Ale dowódca odpowiedział, że wykluczone, bo są strasznie zmęczeni… .

W roku 1920, kiedy w kierunku Warszawy parły siły bolszewickie, aby ją zdobyć, wielu Polaków; starych i młodych, trzynasto i czternasto letnich ruszyło na odsiecz Warszawie z wielu miast Polski.
Marsz z Krakowa do Warszawy tych ochotników był tak szybki i energetyczny, że sami bolszewiccy generałowie nie mogli w to uwierzyć i poprowadzić w tak szybkim tempie swoich regularnych żołnierzy. O świcie ci zmęczeni przybysze – ochotnicy stali już w szyku bojowym by w końcu dnia po bitwie radować się z rozbicia bolszewików.

Polska huzaria czasem tak nieliczna i zmęczona dokonywała nawet do dwunastu szarż w ciągu dnia na przeciwnika i odnosiła zwycięstwa.

Powstańcy Warszawy w roku ’44 walczyli zmęczeni i bez snu wiele dni!

W tym kontekście opowieści ”pierwszego polskiego Ranger’a ”o potrzebie snu żołnierzy oraz ich niespotykanego zmęczenia są – co najmniej - niezrozumiałe. (Żołnierze mają przecież dostęp do ”środkὀw energetycznych”).


Cały narόd powinien odśpiewać kołysanki dla dzielnych komandosόw z GROM-u tuż po każdej ich akcji. Wtedy komandosi GROM-u będą mogli zasnąć spokojnie i zregenerować swoje utracone kalorie... .

Dziwi postawa ”pierwszego polskiego Ranger’a”... zwłaszcza że szkolenie Rangers’όw polega przecież nie na tym aby zwiększyć ich sprawność fizyczną – bo taką sprawność muszą prezentować wcześniej – aby wogόle mogli się zakwalifikować wstępnie do tego szkolenia. ”Ranger Training Brigade” (pełna nazwa tego szkolenia) uczy jak w przetrwać w najtrudniejszych warunkach. Żołnierze są specjalnie głodzeni (chudną nawet po kilka kilo dziennie), są specjalnie osłabiani przez kilku dniowy brak snu i wyczerpujące ćwiczenia, zadania bojowe i długie biegi. Żołnierze są specjalnie wychładzani – stoją lub siedzą w zimnej rzece w nocy dźwigając ciężkie przedmioty. Szkolenie trwa 61 dni a żołnierze ważą po jego zakończeniu połowę tego co ważyli przed szkoleniem. Celem takiego treningu jest hartowanie psychiki żołnierza i ogromnej motywacji przetrwania na polu bitwy oraz w każdych innych warunkach!

Oczywiście, ogόlnie znany jest fakt glόpoty όwczesnych polskich politykόw, ktόrzy wysyłali żołnierzy na akcje bojowe w czasie II Wojny w Zatoce Perskiej!  Tak, to była ekipa z SLD Aleksandra Kwaśniewskiego i Janusza Zemke (2001 – 2005 sekretarz stanu w MON).

Wysyłali żołnierzy bez jakiejkolwiek logistyki. Zrzucali całą odpowiedzialnośc za transport oddziałow GROM-u w Iraku na oficerόw GROM-u, ktόrzy nie dysponowali odpowiednimi dokumentami ani budżetem (byli pozbawieni środkόw transportu). SLD i MON zafundowało żołnierzom GROM-u najtańsze polisy ubezpieczeniowe (nawet żołnierze Republiki Czeskiej i Węgier dostali korzystniejsze polisy od swoich rządow). Ukraina też wykupiła droższe ubezpieczenia dla swoich żołnierzy – walczących w Zatoce Perskiej.  Z drugiej jednak strony Jednostka Wojskowa GROM rekrutuje ochotnikόw… . Polska uczestniczy w misjach wojskowych od 50 lat; polscy żołnierze patrolują linie graniczne i rozjemcze. Ale najwięcej było na misjach polskich saperόw, ktόrzy wcale nie mieli lepszych warunkόw ale jakoś nie narzekali. Saper to najniebezpiczniejszy rodzaj wojsk, ponieważ - jak mόwi stare wojskowe porzekadło: ”…saper myli sie tylko raz…”.

Aby wyszkolić żołnierza GROM czy innych grup bojowych ‘specjalnego przeznaczenia’ potrzeba kilka lat, a sam sprzęt wojskowy i strzelecki jest tak prosty w użyciu jak nigdy dotąd w historii wojskowości.  

W USA są liczne kluby strzeleckie dla osόb starszych (starcy i ludzie w wieku poproduktywnym), gdzie dostęp do broni jest łatwy i uczą się sztuki strzeleckiej - z powodzeniem! Zdobywają liczne trofea w zawodach strzeleckich. Obojętnie czy strzelają z broni krόtkiej (odległość skuteczna 25 – 40 metrόw) czy broni długiej (odległość do 1000 metrόw). Obejrzyj film:

LINK: Groźni seniorzy.

LINK: Seniorzy doskonali snajperzy.

Współczesny żołnierz nijak się ma do wojów, rycerzy czy legionistów, których kariera zawodowa trwała 25 lat, a w przerwach pomiędzy wojnami budowali miasta, stadiony, mosty, akwedukty oraz inne niezbędne obiekty. Doskonale władali nożami, toporem, tarczą. Ich umiejętności pływania w rwących rzekach pozazdrościłoby wielu współczesnych zawodników-pływakόw kadr narodowych.
A w sztukach ”walki wręcz” trudno by znaleźć obecnie śmiałka, który by się zmierzył z takim starożytnym lub średniowiecznym wojem. Nie mówiąc już o gladiatorach czy ninja'ch lub o wojach Chrobrego - o ktόrych pisał iberyjski kronikarz (znany jako Iberyczyk), że: "... każdy woj Chrobrego jest wart 12 innych... ". Oni szkolili się od szóstego roku życia i kiedy osiągali pełnoletność każdy z nich unicestwiłby drużynę współczesnych komandosów z obojętnie jakiego państwa, a słynny na całą Europę rycerz Zawisza Czarny nawet cały pluton.


 - Szkolenie jednego ‘komandosa’ kosztuje nawet kilka milionόw złotych polskich.
 - Szkolenie jednego pilota samolotu F-16 kosztuje kilka milinόw dolarόw. Natomiast szkolenie dowόdcy skrzydła czy eskadry to kwota od 12 milionόw dolarόw.
 - Szkolenie załogi wspόłczesnego czołgu III i IV generacji to kwota kliku milionόw euro.

Są quazi-eksperci, ktόrzy twierdzą że można za ”tanią kasę” wyszkolić super specjalistόw wojskowych – używając do tego celu ”trenaży” i ”symulatorόw”... (?!) To tak, jakby ornitolog uwierzył że fruwa!


Otόż nic nie zastąpi poligonόw i używania prawdziwego sprzętu. Drogiego sprzętu!


Przed laty głośno było w mediach o załodze ‘Rosomaka’, ktόra w czasie zagranicznej misji wojskowej – wystrzeliła serię pociskόw z działka w sposόb nieuzasadniony. Cały narόd dowiedział się wtedy o cenach takich pojedyńczych ekscesόw... . Ta wspomniana seria ogniowa kosztowała skarb państwa 60.000 PLN (tyle co nowy samochόd).


Piloci polskich samolotów bojowych F-16 są specjalistami (w swoim fachu) wcale nie gorszymi od żołnierzy Sił Specjalnych. Im też należy się szacunek - przecież wykonują zadania daleko za linią frontu i to często bez wsparcia.


A zgrany zespół czołgu czy drużyny czołgów to dobrze wyszkoleni specjaliści, często o wiele większej sile i skuteczności bojowej od komandosów GROM-u. Nawet opowieści i filmy o czołgistach mogą być wielce interesujące, jak chociażby hit polskiej telewizji: ”Czterej pancerni i pies”.


Żołnierze GROM-u są szkoleni do zdobywania niedużych obiektów, odbijania zakładników, ratowania zestrzelonych pilotὀw i ograniczonych akcji zaczepnych. Na linii frontu czy polu bitwy o dużym nasileniu ognia z użyciem ciężkiej artylerii, wojsk pancernych oraz lotnictwa – wartość bojowa komandosów GROM-u jest znikoma, ponieważ nic nie wnosi.


Natomiast przy zdobywaniu obiektόw daleko za linią frontu żołnierze GROM-u są jedyni, ktόrzy te zadania wykonają perfekcyjnie. Czołgiści nic nie wnoszą do takiej akcji a ich umiejętności będą wogόle niewykorzystane.

Polacy powinni byċ dumni ze wszystkich swoich żołnierzy – nie tylko z tych z GROM-u.


GROM to jedno z wielu niezbędnych narzędzi w dyspozycji Sztabu Generalnego RP, obok innych rodzajόw broni (wojska pancerne, ciężka piechota, artyleria, etc.). Każdy rodzaj broni jest wykorzystywany do innych zadań – jak rόżne narzędzia używa się do rόżnych czynności... . Nie ma ”lepszych i mniej lepszych”.

Polska potrzebuje żołnierzy ‘twardych’. Polacy nie chcą słyszeć narzekań i skarg. To nie przystoi żołnierzowi. Zwłaszcza teraz, kiedy oprόcz Rosji jeszcze i Niemcy zaczęli grozić Polsce! Chociażby niedawna wypowiedź niemieckiej Minister Obrony Narodowej, ktόra oświadczyła, że Niemcy będą ”walczyć o polską opozycję” (czytaj walczyć o Volksdeutsche’όw z Platformy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej).

Siły Specjalne ryzykują nawet w czasie pokoju, kiedy liniowe grupy bojowe są nieaktywne. A o wielu tajnych i niebezpiecznych akcjach żołnierze GROM-u w ogóle nie mówią. Ale jak to pouczała pewna interesująca postać ze sztuki Fredry, należy: ”… Znaċ proporcje Mocium Panie…”.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • marekolgier

    Takie szkolenie na rangera to nie lada wyczyn, powiem że sam bym się nie zapisał do czegoś takiego bo to jednak trzeba mieć w sobie powołanie żeby brać w czymś takim udział, zresztą w tych czasach gdzie mamy broń atomową to taki ranger jednak za dużo nie zdziała na polu bitwy, teraz jakby była wojna to by było zupełnie inaczej a nie jak podczas wojny, a co do GROM'u tak trzeba im oddać hołd bo walczyli dzielnie i mieli w swoim składzie najlepszych.

© Świat, USA, Polska, Historia, Nauka, Ekonomia wg. Mr.Navigator
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci