Menu

Świat, USA, Polska, Historia, Nauka, Ekonomia wg. Mr.Navigator

Świat, USA, Polska, Unia Europejska, Historia, Nauka, Polityka, Ekonomia opisuje: Mr. Navigator

UE? Szara strefa kontra Szare komórki.

mr.navigator

Art: 15. Szara strefa kontra Szare komórki.

"Plan na rzecz Odpowiedzialnego rozwoju" - planem nieodpowiedzialnego autora"

SZARA STREFA

Szara strefa (ang. shadow economy, shadow sector) – finansowy obszar zdrowej gospodarki państwa, którego dochody osiągane z działalności niezakazanej przez prawo, są ukrywane w całości lub w części przed organami administracji państwowej, podatkowej, celnej itp. Jest nielegalnym obrotem legalnymi towarami i usługami. Nie należy jej mylić z czarnym rynkiem, który obejmuje nielegalne towary i usługi.

  • Jako zjawisko społeczne łączy się z pracą „na czarno”, co wiąże się m.in. z łamaniem przepisów dotyczących ubezpieczeń społecznych. W Polsce często jest to sposób pracodawcy na obniżenie kosztów zatrudnienia, a dla pracownika – lepiej płatna lub jedyna możliwa do znalezienia praca
  • Istotnym czynnikiem sprzyjającym powstawaniu szarej strefy jest niska jakość usług publicznych oraz niska kultura prawna administracji publicznej. Czynniki te z jednej strony zmniejszają ryzyko ukarania za prowadzenie działalności nieewidencjonowanej, a drugiej ograniczają korzyści z prowadzenia jej pod ochroną prawa. Szara strefa przekłada się także na zmniejszenie wpływów podatkowych i wzrost inflacji
  • Przepisy rynku pracy albo bariery w handlu, są innymi istotnymi czynnikami które zmniejszają wolność jednostek w oficjalnej gospodarce. Prowadzą one do istotnego zwiększenia pracowniczych kosztów w oficjalnej gospodarce. Państwa mocniej ingerujące w przepisy gospodarcze wykazują wyższy wskaźnik obywateli pracujących w szarej strefie.
  • Efektywność publicznego sektora ma też pośredni wpływ na rozmiar szarej strefy. Podatkowa zgoda jest umową skierowaną do państwa i obywateli, która zawiera w sobie prawa i obowiązki podatników z jednej strony ale również obowiązki państwa i jego organów podatkowych. Podatnicy są bardziej chętni płacić podatki jeżeli otrzymują oni w zamian wartościowe państwowe usługi.
  • Kolejnym czynnikiem jest błędnie prowadzona pomoc społeczna prowadząca do uzależnienia i dalszego zmniejszenia szans na zatrudnienie w oficjalnym stosunku pracy.

CZARNY RYNEK

Czarny rynek – określenie obrotu nielegalnymi towarami i usługami. Nie należy go mylić z szarą strefą, która obejmuje nielegalny obrót legalnymi towarami i usługami[1]. Czarny rynek polega m.in. na odpłatnym:

  • obrocie towarami nielegalnymi (np. narkotykami, bronią),
  • rozpowszechnianiu materiałów objętych prawem autorskim bez zezwolenia,
  • wykonywania usług nielegalnych,
  • handel legalnymi towarami, lecz pochodzącymi z kradzieży.

Czarny rynek jest polem działania dla m.in. świata przestępczego, który ze względu na nielegalność prowadzonych transakcji nie może ujawnić źródeł dochodów.

WNIOSEK:

Tylko cynik polityczny lub niedouczony ekonomista nie potrafi rozróżnić pojęć "szarej strefy" i " czarnego rynku".

W wywiadach telewizyjnych czy radiowych politycy PiS-u często muszą się napocić aby wmówić obywatelom że te oba zjawiska to jest to samo. Chcą właśnie w taki sposób przemycić kolejne faszystowskie ustawy zwiększające kontrolę państwowych urzędów względem sektora prywatnego.

FAKTY:

Praca na czarno to problem całej Europy. Coraz więcej przedsiębiorców w Niemczech przechodzi do szarej strefy. Nie wytrzymują obciążeń podatkowych i świadczeń socjalnych.

Czarna strefa w Niemczech przeżywa prawdziwy boom. Co siódme euro za Odrą zostaje wypracowane na czarno. W ten sposób budżet traci prawie 15 proc. PKB. Szacunki mówią od 8 do 11 mln nielegalnych miejsc pracy. Przede wszystkim w budownictwie i rzemiośle. W tych sektorach szacuje się, że około 40% pracowników zatrudnianych jest na czarno. To szacunki prof. Friedricha Schneidera z Uniwersytetu w Linz, którego cytuje poniedziałkowy Die Welt.

Niemcy to 'prumus' szarej strefy. Od 40 lat prowadzi tolerancyjną politykę fiskalną i sprzyja szarej strefie.

Państwo niemieckie w roku 2016 po raz trzeci z kolei więcej zarobiło niż wydało. Wzrost dochodów państwa wyniósł 0,6 procent PKB, czyli 6,2 mld euro. Ta nadwyżka wynika częściowo z niewykorzystania w przewidzianym wcześniej zakresie środków finansowych przeznaczonych na rozbudowę sieci przedszkoli, budowę i remonty dróg publicznych oraz rozwoju szerokopasmowego dostępu do internetu. Dużo większe znaczenie ma jednak, jak twierdzi federalne ministerstwo finansów, "oparty na solidnych podstawach wzrost gospodarczy kraju".

Niemcy jeszcze do niedawna byli przeciwni udostępnieniu swojej szarej strefy dla ukraińskich przybyszów.Ale Kilka miesięcy temu gwałtownie zmieniły swoje stanowisko, czyli po opublikowaniu danych dot. zatrudnienia za rok 2016. Wynika z nich,że gospodarka niemiecka notuje szybki wzrost i potrzebuje pracowników - których nie posiada. Dyplomacja niemiecka uaktywniła swoje działania w Unii Europejskiej w tym kierunku czego skutkiem jest zniesienie wiz dla 'ukraińskich turystów' mogących wjeżdzać do całej Unii Europejskiej. Nie jest żadną tajemnicą że owi 'ukraińscy turyści' to zwykli "gastarbeiterzy" zasilający niemiecki przemysł i resztę miejsc pracy.

Niemcy robią to w sposób subtelny... i odpowiedzialny, przecież mają w tym długoletnie doświadczenia.. Rozumieją, że taka masa nowych ukraińskich 'gastarbeiterów' może w przyszłości zachwiać niemieckim rynkiem ubezpieczeniowym i socjalnym. Aby takiej sytuacji uniknąć oferują zatrudnienia tylko w 'szarej strefie' bez podatków. Gastarbeiterzy zrobią swoje dla niemieckiej gospodarki i póżniej mogą odejść bez żadnych zobowiązań dla nich ze strony państwa niemieckiego.

Polscy politycy próbują zrobić coś zupełnie odwrotnego co plasuje polskich polityków i ekonomistów w grupie "super-iditów" Europy!

Polacy zwalczają 'szarą strefę' i chcą zalegalizować wszystkie pobyty ukraińskich przybyszów aby w przyszłości płacić im koszty socjalne wieku nieproduktywnego oraz profity z programu '500 plus'... koszty leczenia, renty, różnego rodzaju dopłaty socjalne, dopłaty mieszkaniowe, itp.

SZARA STREFA W PAŃSTWACH G-7

  • Szara strefa w Stanach Zjednoczonych odpowiada blisko 9 proc. tamtejszego PKB. Jej wartość sięga blisko 1,3 biliona dolarów rocznie. Stratyt budżetu z powodu niezapłaconych podatków to ok. 340 miliardów dolarów.
  • W Japonii straty z tytułu niezapłaconych podatków przekraczają 170 miliardów dolarów. Szara strefa sięga 11 proc. PKB. Co rok poza wzrokiem skarbówki dochodzi do transakcji wartych ponad 600 miliardów dolarów.
  • Rynek Wielkiej Brytanii to 12,5 proc. PKB - taki jest udział szarej strefy w gospodarce. Wartość - 280 miliardów dolarów. Straty dla budżetu: blisko 110 miliardów dolarów.
  • Jeśli można wierzyć (jakimkolwiek) chińskim statytykom, szara strefa w Państwie Środka sięga 12,7 proc. PKB. W przeliczeniu na dolary: blisko 750 miliardów zielonych. Pieniądze z podatków, które nie trafiają do budżetu - 135 miliardów dolarów.
  • Gdyby od transakcji przeprowadzanych w szarej strefie zapłacono stosowne podatki, budżet we Francji byłby zasobniejszy o prawie 172 miliardy dolarów. Szara strefa sięga nad Sekwaną 15 proc. PKB i warta jest 384 miliardy dolarów.
  • Wciąż zmagająca się z problemami budżetowymi Hiszpania ma szarą strefę wartą ponad 316 miliardów dolarów. Odpowiada to 22,5 proc. PKB. Luka podatkowa z tej przyczyny przekracza 107 miliardów dolarów.
  • 27 proc. PKB - to wielkość szarej strefy w Italii. Straty podatkowe sięgają z jej przyczyny 239 miliardów dolarów. Co rok w szarej strefie dochodzi do transakcji przekraczających swoją wartością 550 miliardów dolarów.
  • Aż trudno uwierzyć, ale pod względem proporcji szarej strefy do PKB, unijną awangardę stanowią Niemcy. Ich szara strefa to 39 proc. PKB. Wartość obrotów - blisko 530 miliardów dolarów. Straty w podatkach - 215 miliardów dolarów.

POWÓD PiS-OWSKIEJ NIEUDOLNOŚCI:

PiS powołał ludzi do "regeneracji" państwa kompletnie nie nadających się do tego. Są to akademicy - czyli teoretycy. Nie mają pojęcia o realnej gospodarce ponieważ sami nigdy nie zbudowali żadnego biznesu, którego dynamicznym rozwojem mogliby się pochwalić.

Ci akademicy postrzegają  ekonomię i gospodarkę z punktu widzenia urzędnika państwowego, dla którego biznesmen to swoistego rodzaju wróg i "trofeum". "Uawalenie" przedsiębiorcy to często dla urzędnika odskocznia do dalszej kariery.

Akademik nie rozumie świata biznesu gdzie nakładają się różne zależności: walka o przetrwanie i opryskliwość urzędników.

Szare komórki polskich polityków oraz urzędników nie radzą sobie wogóle z szybkością działania i innowacyjnością polskich przedsiębiorców.

Przeczytaj artykół: UE? Start up-y po polsku.

 

 

 

 

 

 

 

© Świat, USA, Polska, Historia, Nauka, Ekonomia wg. Mr.Navigator
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci